Nie zaginęła tradycja stawiania moja w sołectwach gminy Jasienica. Znów na przywitanie maja zalotne drzewka postawili młodzi strażacy z jednostek w Międzyrzeczu Dolnym, Międzyrzeczu Górnym oraz kawalerowie z Łazów.
Jak wspominają starzy mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego, w dawnych czasach moj był znakiem zalotów, stawianym przed oknem wybranki. Im drzewko było bardziej okazałe, tym więcej uczuć wyrażało. A gdy dziewczyna szczególnie warta była starań, to przed jej okienkiem i kilka mojów stawało …
– Cieszy, że nie giną nasze tradycje, że kolejne pokolenia przypominają o naszym przywiązaniu do Śląska Cieszyńskiego, z jego tradycją, kulturą, przyrodą i codzienną ciężką pracą. Całe wydarzenie stawianie moja, a więc drzewka przygotowanego z myślą o innych, ociosanego i ozdobionego, łączy w sobie wszystkie te elementy. Dziś moj to nie tylko symbol wiosny i młodzieńczej miłości, ale też znak naszej społecznej integracji, że jesteśmy razem jako sąsiedzi i mieszkańcy – wyjaśnia wójt Janusz Pierzyna, który kilka lat temu zachęcał społeczności gminy Jasienica do przywrócenia tradycji stawiania moja.
Jak zawsze można było liczyć na strażaków, w tym wypadku z OSP Międzyrzecze Górne i Międzyrzecze Dolne, a także na entuzjastów kultywowania dziedzictwa regionalnego z Łazów. Już wprawdzie nie przed domem rodziców ukochanej, ale podobnie jak w latach ubiegłych, tak i teraz moje stanęły w centralnych miejscach sołectw, przy strażnicach i w sąsiedztwie kościoła. Swą ozdobą i okazałością dorównują tym tradycyjnym drzewkom sprzed lat.
Regionalna tradycja
Przypomnijmy, na Śląsku Cieszyńskim moj stawiany był przez pokolenia. To specjalnie przygotowany pień wysokiego, kilkunastometrowego świerka lub brzozy z małą koroną i kolorowymi wstążkami. Dawniej na ten dzień z niecierpliwością oczekiwali przede wszystkim kawalerowie. Moje pojawiały się w nocy z 30 kwietnia na 1 maja pod oknami panien gotowych do zamążpójścia. Oznaczały nie tyle romantyczną sympatię, były raczej formą publicznego wyrażenia poważnych zamiarów, a nawet zapowiedź oświadczyn.
Z czasem utarło się, że moje ustawiano nie tylko jednej wybrance, ale często wszystkim pannom we wsi. Jeśli jednak dziewczyna miała już adoratora, jego drzewko musiało wyróżniać się spośród pozostałych. Zdarzały się również mniej chwalebne sytuacje, gdy zamiast kolorowego drzewka jakaś dziewczyna otrzymała tzw. „dziada”, symbolizującego brak powodzenia. Aby uchronić córkę przed upokorzeniem, rodzina sama potajemnie przygotowywała i stawiała drzewko miłości oraz szczęścia.
Tradycyjnie moje stawiano podczas tzw. Nocy Filipa i Jakuba. Po ustawieniu drzewka kawalerowie pilnowali go aż do rana, aby nikt go nie uszkodził lub nie ukradł. Rywalizacja o względy tej samej dziewczyny bywała bowiem zacięta, a konkurent mógł spróbować ściąć lub zabrać wcześniej postawionego moja. Istniały zasady regulujące „kradzież moja”, określające, kiedy można było tego dokonać oraz jakie konsekwencje groziły, jeśli drzewko nie zostało wykupione.
Janusz Pierzyna wspomina, jak przed kilku dekadami przy stawianiu moja starsi opowiadali im, młodym mieszkańcom Jasienicy, historie związane z tym zwyczajem. W pamięci pozostała zwłaszcza rywalizacja o to, kto postawi wyższe i piękniej przystrojone drzewko. – To była wyjątkowa chwila, która pokazywała, jak wielką rolę w naszej społeczności odgrywa kultywowanie tradycji – mówi wójt.
Okazja do zabawy
Oczywiście, początek maja oraz wydarzenie stawiania moja to też znakomita okazja do zabawy. Strażacy zorganizowali więc także ognisko i poczęstunek, a każdy mógł pomóc przy tworzeniu moja, spędzić wspólnie czas i lepiej poznać historię tej tradycji. Młodzi strażacy z Międzyrzecza Dolnego – choć warto podkreślić, że ze sporym wsparciem także starszych kolegów – wyjaśniali w szczegółach, jak przygotować drzewko. W tym roku świerkowy moj, ustawiony na placu przy strażnicy, ma aż 24 metry wysokości. Samo postawienie stwarzało wiele trudności. Najpierw bowiem należy starannie przygotować samo ścięte drzewko, a czasami do jego ustawienia trzeba użyć specjalistycznego sprzętu. – Tradycję podjęliśmy jakieś 10 lat temu podczas ogłoszonego przez wójta konkursu na największego moja. Od tamtej pory co roku spotykamy się „na moja”, kontynuując ten zwyczaj, a więc przygotowujemy drzewko, wspólnie biesiadujemy i zawsze pilnujemy, żeby nikt go nie ściął – wyjaśniają strażacy z OSP Międzyrzecze Dolne.
Moj, Maibaum, majstång – tradycja w wielu językach
Zwyczaj stawiania tego bogato zdobionego drzewka celebrowało się nie tylko w Polsce, ale też na terenie obecnych Czech, Austrii, Słowacji, Niemiec, a nawet w Szwecji. Dzisiaj to rzadko spotykane wydarzenie rodem z XIII wieku ewoluowało. Symbolizuje wspólnotę i kultywowane jest nawet na Instagramie.
W Niemczech 1 maja ustawia się Maibaum – drzewo majowe, dekorowane girlandami, wstążkami i herbami rzemieślników, a wokół niego organizuje się festyny i zawody, jak np. wspinaczka na pień bez użycia rąk. W Czechach i na Słowacji kawalerowie stawiają májkę wybranym dziewczynom – najczęściej w nocy i w tajemnicy, podobnie jak dawniej na Śląsku Cieszyńskim. Skandynawski odpowiednik, majstång, pojawia się głównie podczas przesilenia letniego i symbolizuje radość, płodność oraz nadejście lata. Współczesne formy „moja” także ewoluują – dziś często są to grupowe inicjatywy mieszkańców gmin, ozdobione światłami czy tabliczkami. Coraz częściej symboliczne drzewka trafiają też do chłopaków – żartobliwie, z przymrużeniem oka, pokazując, że tradycja potrafi bawić i jednoczyć nawet w nowoczesnym wydaniu.
Początki tego zwyczaju sięgają jednak znacznie głębiej. Znany dziś głównie na Orawie, Spiszu i Śląsku, ma początki w czasach antycznych. Pierwsze pisemne wzmianki o moju pochodzą z 1255 roku – wówczas drzewka stawiano jako wyraz czci i życzliwości, często przed kościołami, ratuszami, domami zamożnych osób czy oficerów. Po wojnie trzydziestoletniej zwyczaj zyskał na popularności, a już w XVI wieku w Czechach uznawano go za poważną deklarację uczuć, nierzadko traktowaną jako dowód zawarcia małżeństwa. Był tak powszechny, że w 1839 roku na Orawie wydano zakaz jego praktykowania, by chronić lasy przed wycinką.
Fotorelacja na facebooku Gmina Jasienica - profil Urzędu
Julia Piwowar z Beskidzkiego Klubu Badmintona Set Mazańcowice w parze z Darią Zimnol z UKS Plesbad Pszczyna wywalczyły brązowy medal podczas Międzynarodowych Mistrzostw Bułgarii.
Kandydatka w konkursie Aktywny Senior
Helena Figura-Gańczarczyk w tym roku skończyła 80 lat. Zresztą cały 2026 r. to dla niej rok jubileuszy – 60 lat temu wyszła za mąż i z mężem zadecydowali o kupnie małego gospodarstwa rolnego w Bielowicku, gdzie zaraz po ślubie się sprowadzili. 40 lat temu z kolei zapisała się do Koła Gospodyń Wiejskich w Bielowicku i od razu panie wybrały ją przewodniczącą. – Tak naprawdę, to wciągnęły mnie koleżanki właśnie dlatego, że ktoś musiał pokierować Kołem – wspomina.
Kolejny sukces mieszkańca Jasienicy w Gliwicach
Ma zaledwie 10 lat, a już może pochwalić się imponującą kolekcją medali i występem na mistrzostwach świata. Wiktor Kramarczyk z Jasienicy właśnie dopisał do niej kolejny sukces podczas zawodów MMA Polska - Pierwszy Krok w Gliwicach wywalczył złoty medal, odnosząc dwa zwycięstwa i kończąc oba pojedynki przed czasem.