Helena Figura-Gańczarczyk w tym roku skończyła 80 lat. Zresztą cały 2026 r. to dla niej rok jubileuszy – 60 lat temu wyszła za mąż i z mężem zadecydowali o kupnie małego gospodarstwa rolnego w Bielowicku, gdzie zaraz po ślubie się sprowadzili. 40 lat temu z kolei zapisała się do Koła Gospodyń Wiejskich w Bielowicku i od razu panie wybrały ją przewodniczącą. – Tak naprawdę, to wciągnęły mnie koleżanki właśnie dlatego, że ktoś musiał pokierować Kołem – wspomina.
Zmieniały się czasy, przeleciały cztery dekady, pani Helena przewodniczącą KGW jest do dzisiaj.
W świat z Milówki
Pani Helena pochodzi z Milówki. Zaraz po ślubie przeczytali z mężem ogłoszenie o sprzedaży gospodarstwa w Bielowicku i od razu się zdecydowali. Gospodarka nie była duża, trochę ponad 2 hektary, potem jeszcze ponad hektar dokupili, ale to właśnie na Śląsku Cieszyńskim widzieli perspektywy dla siebie: jest dużo dostępnej ziemi ornej, której w górach brakuje, łatwiej znaleźć pracę, wszędzie jakby bliżej. Mąż rozpoczął pracę w pobliskich Górkach, ona wychowywała trójkę dzieci. – Mówi się, że tutaj przybyszów wciąga się ostrożnie i powoli. Nas od razu przyjęto życzliwie – wspomina pani Helena. – Ale tutejszej kuchni musiałam się dopiero nauczyć – dodaje ze śmiechem.
Najczęściej można ją zastać w sołtysówce – to teraz Centrum Kultury „Nasz Dom”, a więc dom lokalnej społeczności sołectwa Bielowicko. Zbudowany przed wiekiem na potrzeby szkoły, jeszcze kilkanaście lat temu mieścił przedszkole, z którym Koło i sołtys dzielili pomieszczenia.
Gmina Jasienica budynek poddała gruntownej modernizacji w 2015 r., dziś służy do spotkań mieszkańcom i działalności tutejszych stowarzyszeń. To tutaj dwa lata temu obchodzono hucznie 60-lecie działalności KGW w Bielowicku. Sporo miejsca do spotkań, na uroczystości i gotowanie.
W ubiegłym roku Helena Figura-Gańczarczyk wraz z Wojciechem Śleziakiem i Lucyną Zawadą zawiązali grupę inicjatywną, pozyskali dofinansowanie, zaaktywizowali mieszkańców i zagospodarowali teren wokół domu sołeckiego. Posadzili wtedy 107 krzewów ozdobnych i dbają o nowy ogród.
Szare kluski śląskie
Właśnie w KGW nauczyła się przyrządzania tutejszych specjałów. Choćby kołocze, żadne święto na Śląsku Cieszyńskim bez nich nie może się obyć. Podobny rodzaj ciasta piecze się w Beskidzie, ale jednak w trochę inny sposób. Patrzyła z podziwem, jak jedna z poprzednich przewodniczących Koła, pani Agnieszka Knopek, przygotowuje ciasto na kołocze, wszystko z głowy, na wyczucie. Trzymała się podanego przepisu, podpytywała, panie same jej podpowiadały i jakoś te swoje pierwsze ciasto upiekła.
Wprawa przyszła dość szybko, ale co w tym dziwnego, gdy na każde większe święto piecze się wspólnie w Kole po kilkadziesiąt kołoczy. Mają swoją ustaloną markę i to właśnie Bielowicko je upiekło na posiedzenie Śląskiego Związku Gmin i Powiatów, jakie odbyło się gościnnie w Jasienicy w Sali Sesyjnej.
Na św. Wawrzyńca, odpust w bielowickiej parafii, pieką po 40 kołoczy, to z myślą o pielgrzymach, którzy ściągają tutaj z okolicznych miejscowości do zabytkowego Kościoła. A na niedawne Dożynki Sołeckie upiekły 30 blach. – Można by nawet więcej, ale tu mamy kłopot, bo brakuje odpowiedniego pieca – mówią panie z KGW. Więc w sołtysówce przygotowują ciasto, nakładają na blachy, które jadą do zaprzyjaźnionej piekarni Danuty i Bogdana Sztwiorok.
Koło liczy 35 członkiń, aktywnych pań jest kilkanaście. Co roku biorą udział w powiatowym konkursie Kulinarne Dziedzictwo, m.in. nagrodzono ich piernik. Ale prawdziwym rarytasem są szare kluski, potrawa mało znana w regionie. Pani Helena przyznaje, że to ona wprowadziła je do miejscowego menu, bo znajomość ich przyrządzania wyniosła z rodzinnego domu w Milówce. Zdobyło uznanie na licznych konkursach, uzyskało też certyfikat Produktu Regionalnego.
A co z tradycyjnymi kluskami śląskimi? Nauczyła się je przyrządzać już jako dojrzała kobieta, na wesele córki. Zdziwiła się, jak łatwo w porównaniu z szarymi można się z nimi uwinąć.
Bo kluski szare zabierają sporo czasu. Choć uważane za potrawę ubogich, dużo przy nich jest roboty, zwłaszcza z tarciem ziemniaków i kłopotliwym formowaniem. – A i tak dużo chętniej ludzie dopominają się o placki ziemniaczane. A jakie pyszne placki nam wyszły niedawno na dożynki sołeckie, już z tegorocznych ziemniaków! Przygotowałyśmy 25 kilogramów, a poszłoby przynajmniej drugie tyle – mówi pani Helena.
Białym głosem
Bielowicczanie wśród zasług Heleny Figury-Gańczarczyk obok prowadzenia Koła Gospodyń Wiejskich wskazują na inicjatywę założenia i kierowania Zespołem Śpiewaczym Echo Bielowicka. Ostatnio miewa problemy z gardłem, więc przestała występować, ale żadnej próby nie omija. – Śpiewać w zespole, to było moje marzenie od dziecka – pani Helena wspomina czasy, gdy jako dziewczynka siadała wieczorami z ojcem, miejscowym muzykiem z Milówki. On grał na heligonce, a więc rodzaju prostej harmonii, bardzo popularnym instrumencie w tamtych czasach na Żywiecczyźnie, a ona śpiewała swoim góralskim głosem, ucząc się kolejnych pieśni Beskidów.
Ten jej czysty, „biały” głos, jeszcze całkiem niedawno chwalił śp. Janusz Kobza, znany mieszkańcom Jasienicy założyciel zespołu Dudoski, wieloletni kierownik i instruktor muzyczny. Gdy 16 lat temu zaproponowała koleżankom z Koła Gospodyń Wiejskich założenie zespołu, zgodziły się od razu. Jak to kobiety, zanim zaczęły rozmawiać o repertuarze, wcześniej musiały ustalić, w czym będą występować. – Jak cię widzą, tak cię piszą – przypomina ze śmiechem stare przysłowie pani Helena. Ustalono czarne spódnice, białe bluzki, do tego dwa rodzaje krawatek.
Dobór repertuaru przebiegł szybko, bo większość pieśni i piosenek wszystkie panie znały. Dwie z nich dołączyły do zespołu razem z mężami, więc można było liczyć także na głosy męskie. Z czasem kolejne dwie członkinie doprosiły swoich mężów, więc dziś występuje czterech panów.
Wójt z entuzjazmem przyjął pomysł powstania zespołu, a dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury Agnieszka Bronowska panie z Bielowicka skierowała właśnie do legendarnego już wtedy muzyka. Janusz Kobza wszystkich członków zespołów poustawiał w odpowiedniej kolejności, tak występują do dzisiaj, śpiewając na dwa głosy. Doradził też w kwestii repertuaru, pomógł skompletować teksty utworu i właściwe ich śpiewanie. – Bardzo się z nim zżyliśmy, on z nami zresztą też. Już poważnie chorował, poprzekazywał te zespoły, które prowadził, tylko z nami i Bierami [Zespołem Regionalnym Bierowianie – przyp. red.] pozostał – wspomina pani Helena.
Swój repertuar Echo Bielowicka określa mianem „mieszany”: pieśni i piosenki regionalne, Śląska Cieszyńskiego, Beskidu i Karpat, patriotyczne, kolędy, religijne, biesiadne – łącznie ponad sto utworów. Próby odbywają regularnie co tydzień, co też najczęściej łączą z zebraniami Koła Gospodyń Wiejskich, bo te kilkanaście pań tworzy rdzeń obu grup – Echa i KGW. Przed publicznością występują po kilka razy w roku, dla swojej widowni, ale często na zaproszenia, przede wszystkim dla seniorów z Domów Pomocy Społecznej.
Najbardziej słuchaczom podobają się piosenki biesiadne, a i Echo Bielowicka najbardziej lubi je śpiewać. – Oj, brakuje mi tego śpiewania – wzdycha pani Helena.
Dla seniorów
Może i emerytka, ale seniorka? Nikt tak tutaj w Bielowicku o sobie nie myśli. I choć tylko trzy panie z Koła Gospodyń Wiejskich nie osiągnęły jeszcze wieku emerytalnego, żadnej energii nie brakuje.
Pani Helena wspomina śp. Marię Dziadek, założycielkę Koła Gospodyń Wiejskich w Jasienicy i wieloletnią jego przewodniczącą. Razem przed laty swoją pracą wspierały działalność jasienickiego Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, zbierały dary i przygotowywały paczki dla starszych i samotnych osób, jej mąż pomagał je rozwozić. – Na przykład na Dzień Seniora. Ale wtedy seniorem było się mając co najmniej 75 lat – mówi z uśmiechem.
Mimo 80 lat dalej udziela się społecznie. To już jej druga kadencja w Radzie Sołeckiej Bielowicka.
Na przestrzeni lat działalność społeczna pani Heleny została również doceniona na szczeblu państwowym. 22 maja 2014 roku otrzymała Srebrny Krzyż Zasługi, przyznany przez ówczesnego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego. To jedno z ważniejszych wyróżnień w jej wieloletniej działalności społecznej.
Julia Piwowar z Beskidzkiego Klubu Badmintona Set Mazańcowice w parze z Darią Zimnol z UKS Plesbad Pszczyna wywalczyły brązowy medal podczas Międzynarodowych Mistrzostw Bułgarii.
Kolejny sukces mieszkańca Jasienicy w Gliwicach
Ma zaledwie 10 lat, a już może pochwalić się imponującą kolekcją medali i występem na mistrzostwach świata. Wiktor Kramarczyk z Jasienicy właśnie dopisał do niej kolejny sukces podczas zawodów MMA Polska - Pierwszy Krok w Gliwicach wywalczył złoty medal, odnosząc dwa zwycięstwa i kończąc oba pojedynki przed czasem.
Śladami rewolucji przemysłowej
W Urzędzie Gminy Jasienica odbyło się spotkanie partnerów projektu „Życie i praca na Śląsku Cieszyńskim w dobie rewolucji przemysłowej”, którego celem jest rozwój wspólnej, transgranicznej oferty turystycznej opartej na przemysłowym dziedzictwie regionu.