Zapewnienie bezpiecznego domu dla dzieci w trudnej sytuacji rodzinnej – oto istotny warunek rodzicielstwa zastępczego.
Każdego dnia gdzieś w Polsce zapada decyzja o odebraniu dziecka z rodzinnego domu, który przestał być dla niego bezpieczny. Najtrudniejsze pytanie pojawia się dopiero później: dokąd teraz? Telefon dzwoni o ósmej rano, po drugiej stronie pracownik socjalny. Potrzebuje rodziny dla małego chłopca. Mówi do słuchawki: „Dziecko nie może zostać w domu ani jednego dnia dłużej”. Kilka minut później telefon dzwoni ponownie. Tym razem sąd pyta o możliwość natychmiastowego umieszczenia rodzeństwa w rodzinie zastępczej. Na monitorze pojawiają się kolejne wiadomości e-mail – zapytania z innych powiatów. Wszyscy szukają tego samego. Bezpiecznego domu dla dziecka.
Tak wygląda codzienność osób organizujących rodzinną pieczę zastępczą. To praca, której nie da się zamknąć w godzinach urzędowania. Dziecko odbierane z domu z powodu przemocy, uzależnienia rodziców czy rażących zaniedbań nie może czekać do poniedziałku. Musi mieć dokąd pójść. I właśnie wtedy zaczyna się najtrudniejsza część. Bo coraz częściej odpowiedź brzmi: nie ma już miejsca.
Niewidzialny kryzys
Nie jest to kryzys, który trafia na pierwsze strony gazet. A jednak jego skutki dotykają najbardziej bezbronnych. Rodzinna piecza zastępcza znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. Liczba dzieci wymagających natychmiastowej ochrony wzrasta, natomiast liczba rodzin gotowych otworzyć przed nimi swój dom nie nadąża za potrzebami.
Ponad 1600 dzieci mimo prawomocnych postanowień sądów nadal przebywa w środowiskach, które nie zapewniają im bezpieczeństwa. To dzieci, wobec których sąd już uznał, że powinny zostać objęte pieczą zastępczą. Problem polega na tym, że często zwyczajnie nie ma dokąd ich przewieźć.
Przepisy są jednoznaczne. Państwo powinno zapewnić opiekę dzieciom pozbawionym właściwego środowiska rodzinnego. Prawo jednak nie stworzy domu. Dom mogą stworzyć wyłącznie ludzie.
Nie trzeba być bohaterem
Kiedy mówi się o rodzinach zastępczych, często pojawia się obraz ludzi wyjątkowych. Osoby, które od lat tworzą rodziny zastępcze, zwykle uśmiechają się na takie określenia. Bo ich życie nie składa się z wielkich gestów. Składa się z odrabiania lekcji, wizyt u lekarzy, pierwszych urodzin obchodzonych bez lęku, cierpliwego tłumaczenia, że nie każde podniesienie głosu oznacza zagrożenie. Z budowania zaufania dzień po dniu. To właśnie codzienność staje się dla wielu dzieci największym darem.
Ci, którzy wiedzą najlepiej
Najbardziej wiarygodnie o rodzinnej pieczy zastępczej opowiadają ci, którzy żyją nią od lat. – Bycie rodziną zastępczą bywa trudne. I to nie jest życie usłane różami, ale jednocześnie jest to coś cudownego. Im więcej dajemy miłości, tym więcej jej też dostajemy. Chyba nie miałam jakiejś wizji, jak to mogłoby wyglądać. Wiedziałam, że trzeba się dziećmi zająć i to tak na co dzień, wiadomo – pranie, sprzątanie, gotowanie, i że będzie trzeba zadbać o dzieci, bo to są często dzieci z różnymi problemami i dysfunkcjami – mówi Monika tworząca rodzinę zastępczą, a następnie prowadząca rodzinny dom dziecka, łącznie od ponad 19 lat. Od początku swojej pracy wsparła 19 dzieci.
– To taka misja pomagania dzieciakom, robienia czegoś fajnego dla nich, pokazywania im, że mogą być wartościowymi ludźmi, mogą się spełniać, nie muszą przeżywać tego, co przeżywały w przeszłości. To dla nas niesamowite przeżycie, gdy możemy przyjmować dzieci do naszej rodziny, patrzeć jak się rozwijają, wzrastają, jakie osiągają sukcesy – Joanna i Piotr, rodzina zastępcza, a następnie rodzinny dom dziecka od ponad 9 lat. Od początku swojej pracy wsparli 14 dzieci.
– Mając czterdzieści lat i dwójkę swoich dzieci biologicznych odchowanych, jak to się mówi, miałam wrażenie, że życie przecieka mi przez palce. I takie natchnienie przyszło, nie wiadomo, czy od Boga, czy od jakiejś innej wyższej instancji, że postanowiliśmy zostać rodziną zastępczą. Dla mnie prowadzenie rodzinnego domu dziecka jest naprawdę wielką przygodą. Każdemu polecam. Czasami jest fajnie, czasami jest śmiesznie, a czasami jest trudno, ale to jest tak jak w życiu. Uważam, że to jest wspaniała rzecz. Codziennie dziękuję losowi, że mogę to robić – Irena i Krzysztof, rodzina zastępcza, a następnie rodzinny dom dziecka od ponad 18 lat. Od początku swojej pracy wsparli 25 dzieci.
Dzieci, które trafiają do rodzin zastępczych, nie oczekują cudów. Potrzebują dorosłych, którzy dotrzymują słowa, kto rano zaprowadzi je do szkoły, wieczorem przeczyta książkę, zapamięta ulubiony kolor i nie zniknie następnego dnia. Dla większości z nas są to zwykłe elementy codzienności. Dla wielu dzieci są czymś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyły.
To nie zadanie dla każdego
Rodziny zastępcze przechodzą proces kwalifikacyjny oraz szkolenie. Kandydaci poznają specyfikę tej roli i uczą się rozumieć potrzeby dzieci po traumatycznych doświadczeniach. Nie trzeba być pedagogiem, nie trzeba też mieć wielkiego domu. Rodziną zastępczą może zostać zarówno małżeństwo, jak i osoba samotna, prowadząca stabilne życie, dysponująca odpowiednimi warunkami mieszkaniowymi i gotowa podjąć się odpowiedzialności za dziecko. Najważniejsze jest coś, czego nie da się wpisać do żadnego formularza – otwarte serce.
Jeżeli pojawiła się w Tobie myśl, że chciałbyś zrobić coś naprawdę ważnego dla drugiego człowieka, warto dowiedzieć się więcej o rodzinnej pieczy zastępczej. Skontaktuj się z organizatorem rodzinnej pieczy zastępczej w swoim miejscu zamieszkania. Być może właśnie Twój dom stanie się miejscem, od którego zacznie się czyjeś nowe życie.
J. Raszyk
PCPR w Bielsku-Białej
Kontakt w sprawie rodzinnej pieczy zastępczej
ul. Piastowska 40, Bielsko-Biała
tel. 33 813 69 30
Wójt Gminy Jasienica podaje do publicznej wiadomości informację o przeznaczeniu do zbycia nieruchomości położonej w Międzyrzeczu Dolnym.
Wójt Gminy Jasienica zaprasza mieszkańców sołectwa Grodziec na Zebranie Wiejskie, które odbędzie się 18 września 2026 r. (piątek) o godzinie 17:00 w sali Ochotniczej Straży Pożarnej w Grodźcu.
Główny Inspektorat Sanitarny w partnerstwie z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym oraz Naczelną Izbą Aptekarską zainicjował realizację ogólnopolskiej kampanii informacyjno-edukacyjnej „Jesień bez infekcji. Złota jesień zaczyna się od profilaktyki”.